Oczami Niall'a:
Siedziałem już ubrany i gotowy w kuchni. Znów mieliśmy jechać nagrywać. Właśnie kończyłem jeść moje śniadanie, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałem z krzesła i poszedłem otworzyć. W drzwiach stała Monica. Wyglądała ślicznie. Miała na sobie niebieską zwiewną sukienkę z brązowym paskiem. Na nogach miała brązowe obcasy,a na szyi naszyjnik z piórkami <klik>. Stała przed mną z wielką torbą, wózkiem, nosidełkiem, i innymi tego typu rzeczami dla dziecka.
-Hej?-Spojrzałem na nią dziwnie
-Hej. Co tak patrzysz?-Spytała i weszła do środka
-Nie przypominam sobie, żebyś się umawiała z Zayn'em na dziś.-Uśmiechnąłem się czarująco
-Dziś piątek. On się dziś zajmuje Jazz. Pamiętasz?-Spojrzała i uśmiechnęła się na mnie
-Aaa... No fakt. Zawołam go.-Poszedłem do góry. Wszedłem do pokoju mojego kumpla. Właśnie leżał na swojej dziewczynie i wymieniali DNA.-Zayn. Monica przyjechała.-Przerwałem im. Szybko się od siebie odessali. Zayn zszedł z niej i zrobił zdziwioną minę.
-Dziś piątek. Mówiła, że w piątek ty się Jazz zajmujesz.-Uśmiechnąłem się
-Fuck! Zapomniałem! Ale ej! Dobra zejdę do niej na dół.-Wyszedłem z jego pokoju i zszedłem na dół. Dziewczyna siedziała w kuchni z resztą. Li miał małą na kolanach, a Harry flirtował z Monicą. Po chwili wszedł Zayn do kuchni.
-Ooo... Dobry ojciec się znalazł.-Zaśmiała się, a my razem z nią
-Możemy na osobności?-Spojrzał na nią zły. Wstała i wyszli z kuchni. Li dał mi małą. Posadziłem ją sobie na kolanach. Zaczęła bawić się swoją lalką.
Oczami Zayn'a:
Zszedłem do nich na dół. Nie byłem zadowolony jej wizytą o tak wczesnej porze. Jeszcze mógł bym leżeć w łóżku z Perrie i karmić ją truskawkami, a tak to muszę zająć się tym dzieckiem. Skąd w ogóle mogę mieć pewność, że jest moje? Może wciska mi taki kit?
-Ooo... Dobry ojciec się znalazł.-Zaśmiała się, a chłopacy za nią
-Możemy na osobności?-Spojrzałem na nią zły. Wstała i wyszliśmy z kuchni. Udaliśmy się do salonu. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Stała tam Domi i Ka. Wpuściłem je i powiedziałem, by poszły do kuchni. Bez żadnego ale poszły. Wróciłem do salonu.
-No więc "dobry ojcze" mojego dziecka co chcesz?-Zrobiła cudzysłów palcami gdy mówiła dobry ojcze.
-Co ty tu robisz?! Przecież miałaś być wieczorem! Może ja jadę do studia!!-Darłem się na nią
-Akurat teraz kłócę się z tobą!! A mam to w dupie!! Powiedziałam piątek!! Musisz ją wziąć!! A tak własnie widzę jak jedziesz do studia!! Z swoją dziewczyną wolisz się ruchać!! Pamiętam jak mała będzie u ciebie spała to nie zapraszaj jej!-Też nie była lepsza od mnie, i znów kolejna kłótnia wybuchnęła
-Nie będziesz decydować, za mnie!! Moja dziewczyna będzie tu spędzać tyle czasu ile jej się podoba!-Znów się wydarłem, a Perrie zeszła na dół w mojej koszuli. Podeszła do nas i zmierzyła wzrokiem matkę "mojego" dziecka.
-A ty co tu robisz?! Skąd masz pewność, że to jego dziecko?! No co?! Pff... Kolejna fanka, która chce być bliżej mojego chłopaka!-Wydarła się na V.
-Słuchaj kupo plastiku!! Skąd mam pewność?! Bo ten dupek tylko ze mną spał! Więc wiem! Zabezpieczajcie się, bo kolejna dziecko będzie mieć!-Uśmiechnęła się z ironią
-Dobra, chcę mieć pewność, czy to moje!! Zrobimy test na ojcostwo!-Wszyscy wyszli z kuchni
-Spoko!! Mi pasuje! Przekonasz się, i ten plastik też!-Podeszła do Jazz pożegnała się z nią odwróciła się do mnie
-A tu masz rzeczy, wózek, fotelik do auta, fotelik do jedzenia, i przenośne łóżeczko. Poradzisz sobie. A i nie proś kolegi o pomoc, bo to nie jego dziecko.-Podała mi małą- A no i chyba w pieluchę narobiła.-Zaczęła się śmiać i wyszła zostawiając mnie z tym wszystkim. Zrobiłem wielkie oczy i dalej nie wiedziałem co zrobić.
-Boże Zayn, naprawdę nie wiesz jak trzeba dziecko przewinąć?-Spojrzał na mnie Harry.
-No yyy... nie?-Zadałem sam sobie pytanie, a chłopacy zaczęli się śmiać. Liam wziął małą i zaczął koło niej robić. Przyglądałem im się. Perrie w tym czasie zdążyła się ogarnąć. Zła zeszła na dół. Podszedłem do niej i objąłem ją w tali.
-Co jest mojemu kwiatkowi?-Pocałowałem ją w usta.
-Naprawdę jestem kupą plastiku?-Łza spłynęła jej po policzku. Otarłem ją i spojrzałem w jej oczy.
-Nie. Jesteś piękna. Nie jesteś żadnym plastikiem. Jesteś moim skarbem. Ona gada bzdury. Nie wiem co w niej widziałem.-Patrzyłem w jej oczy i mówiłem to. Jednak w głowie myślałem inaczej. Przecież zawsze czułem coś do V. Przecież zawsze wierzyłem, że wróci do Bradford, że będzie znów moja, że będzie moją żoną. Ale teraz wszystko jest inaczej. Nadal czuje coś do niej, ale kocham Perrie.
-Zayn. Muszę iść, widzimy się wieczorem na imprezie. Kocham cię.-Pocałowałem ją namiętnie w usta i poszła. Wróciłem do chłopaków. Mała oglądała jaką bajkę.
-Niall chodź na osobność na chwilę.-Poprosiłem kumpla. Poszliśmy do kuchni
-No co jest stary?-Spojrzał na mnie
-Zostaniesz z Jazzy, a ja pójdę na imprezę? Proszę obiecałem Perrie.-Uśmiechnąłem się ma myśl, że znów będę z nią w domu potem sam na sam.
-Obiecałeś Monice też coś.-Wyrwał mnie z moich dwu znacznych myśli.
-No ale...-Przerwał mi
-Spoko, ale jak się Monica dowie zwalam na ciebie.-Wyszedł z kuchni.
Gotowy na imprezę zszedłem na dół. Poczekałem, za Lou, Hazz i Li. Po chwili wsiedliśmy do czarnej terenowej limuzyny. Podjechaliśmy pod dom Little Mix, dziewczyny wsiadły do auta. Harry zaczął startować do Jesy. Jej chyba to się podobało, bo to odwzajemniała. Perrie siedziała obok mnie i bawiła się swoimi palcami.
-Kotek co jest?-położyłem rękę na jej kolanie
-Wszystko okej.-Skłamała
-Nie, widzę że jest coś nie tak.-Uśmiechnąłem się do niej i lekko pocałowałem jej usta. Powiedziała mi co ją tak naprawdę dręczy. Wyjaśniłem jej, że nie ma się przejmować V. Dojechaliśmy do klubu, wysiedliśmy z auta i weszliśmy do klubu. Wypiliśmy na wejściu parę kolejek i poszedłem z Perrie tańczyć. Później usiadła do stolika. Podszedłem do jakieś dziewczyny i zacząłem z nią tańczyć. Odwróciła się do mnie przodem. Okazało się, że to moja ex. Jak na dziewczynę po ciąży nie była tak ubrana. Miała różową bluzkę na ramkach, spodenki z wysokim stanem, nawet nie przypominało to spodenek. Czarne szpile i biała torebka <klik>.
-Co ty, tu ku*wa robisz?!-Spytała zła
-Jak to co?! Jestem na imprezie!!-Powiedziałem głośno do jej ucha
-Odpowiedzialny ojciec!-Spoliczkowała mnie i wyszła z klubu.
Oczami Niall'a:
Położyłem małą spać do jej łóżeczka, o 21:30. Wykąpałem się i ubrałem bokserki. Usiadłem na dole w salonie i oglądałem tv. Znudziło mi się to szybko. Poszedłem coś zjeść i zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Stała tam zła Monica.
-A skąd wie..-Przerwała mi i weszła do domu
-Skąd wiedziałam?! Bo Malika w klubie spotkałam!! Bo woli wykorzystać kolegę niż...-Nie mogłem już tego słuchać i pocałowałem ją namiętnie w usta. Wiedziałem, że będzie na mnie mega zła ale musiałem, ku mojemu zdziwieniu odwzajemniła to i po chwili się odessała od mnie.
-Przepraszam.-Spuściłem głowę w dół
-Nic się nie stało. Ja też przepraszam. Mała śpi?-Spojrzała na mnie
-Tak. Może jutro ją odbierzesz? Albo ja ci ją przywiozę do Bradford.-Uśmiechnąłem się
-Nie... Nie będę cię wykorzystywać. Przyjadę po nią z samego rana.-Uśmiechnęła się do mnie
-Ale piłaś...-Przerwała mi
-U babci Domi mieszkamy teraz.-Zaczęła ziewać
-Chodź dam ci moją bluzkę położysz się.-Zgodziła się od razu. Poszliśmy do mojej sypialni. Dałem jej jakąś bluzkę. Poszła do mojej łazienki i po 30 minutach wyszła. Od razu położyła się na łóżku.
-Niall?-Spojrzała na mnie
-Tak?-Uśmiechnąłem się
-Połóż się obok mnie. Proszę.-Poklepała miejsce obok siebie. Zrobiłem tak jak mówiła, przytuliła się do mnie. Pocałowałem ją w czoło. Oboje po chwili zasnęliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz