niedziela, 12 sierpnia 2012

05.

Oczami Monici:

-Jeeeeeestem!-Krzyknęła Domi.
-Jestem na górze się szykuję!-Po chwili była już w mojej łazience i przyglądała się mi. Kończyłam własnie mój wspaniały makijaż: tusz, mocno podkreślony oczy, błyszczyk malinowy. Wyszłam z łazienki i ubrałam się w biało-czarną sukienkę w paski, jeansową kamizelkę. Na nogi włożyłam brązowe jeffery. Ubrałam czarną opaskę, która pięknie pasowała do mojego dzisiejszego kłosa, na rękę włożyłam bransoletkę, a na szyję łańcuszek z piórkiem. Do brązowej torebki <klik> schowałam telefon, klucze od domu i auta, gumy do żucia, kosmetyczkę, portfel. Spojrzałam na małą i ubrałam ją w sukienkę w szaro-białe paski, na nogi ubrałam jej biało-czarne sandałki. Do torby spakowałam to co będzie potrzebne Zayn'owi. Ka wzięła mała, a Iśka pomogła mi z umieszczeniem fotelika w aucie. Schowałam jeszcze wózek małej i pojechałyśmy do Londynu. Będąc już w Londynie jakiś frajer zajechał mi drogę!! O mało wypadku nie było, i to jeszcze moja wina!! O 13: 00 byłam pod wielką willą Malika. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi ten czub co mi drogę zajechał. Był ubrany w bluzkę w paski, czerwone rurki i tomsy.
-A ty do kogo?-Spytał
-Do Malik'a. I sorry, ale jechałam dobrze. To ty mi wyjechałeś.-Odezwałam się
-No przepraszam.-Odezwał cię i Zayn szedł ze schodów.
-Oooo moja księżniczka przyjechała. Chodź do tatusia!-Wystawił ręce i ją wziął. Powiedziałam mu co i jak i pojechałam na zakupy z dziewczynami, a później poszukać jakiegoś domu dla naszej 4. Tak, będę mieszkać z Ka, Domi no i Jazz.

Oczami Zayn'a:
-Dobra chłopacy. To jest moja córeczka Jazzmyn. Ale mówcie do niej Jaz.-Pokazałem im mój skarb.
-Ma paski. Lou pacz, kocha cię.-Zaczął się śmiać Harry.
-Jego była też miała paski. I drogę jej zajechałem.-Wyszczerzył się
-Gratulacje! Jeszcze dziecko byś mi zabił.-Uśmiechnąłem się z ironią i weszła moja dziewczyna.
-Zaaaaaaayn.-Przytuliła mnie i następnie pocałowała namiętnie w usta. Mała zaczęła płakać. Nie zwracałem na to uwagi. Teraz liczyły się usta Perrie. Ktoś wziął ją na ręce i przestała płakać. W końcu odessałam się od niej.
-Tati nie cocha mami?-Spojrzała na mnie
-Yyy?-Zrobiłem głupią minę
-Pyta się czy nie kochasz jej mamy.-Odezwał się Niall, który miał ją na kolanach
-Wyjaśnisz mi to?-Spytała zła Perrie.
-Tak zaraz ci to wyjaśnię. Jazz nie, nie kocham jej. Znaczy kiedyś ją kochałem  ale boże no nie wiem jak ci to wyjaśnić. Nie, nie kocham jej.-Mała zaczęła płakać. Niall zaczął ją uspokajać
-Taa ale tak ją kochałeś, ze jej dziecko zrobiłeś.-Odezwał się Harry. Zignorowałem to i poszedłem z Perrie do pokoju. Zamknąłem go na klucz. Usiadłem na łóżku, a ona mi na kolanach.
-Kto to jest?-Objęła mnie, a ja ją.
-Moje dziecko.-Powiedziałem obojętnie
-Od kiedy je masz?! Zdradziłeś mnie?! Już mnie nie kochasz?!-Miała oczy pełne łez
-Perrie, kochanie. Kocham cię jesteś dla mnie wszystkim. Nie, nie zdradziłem cię. Mam ją od 2 lat. Teraz się dowiedziałem. Jej mama, znaczy się moja była ukrywała to przed mną. Gdybym wiedział wcześniej bym ci powiedział. Tylko ty się liczysz.-Mówiłem to patrząc w jej oczy
-Na pewno?-Łza spłynęła jej po policzku. Otarłem jej łzę i pocałowałem lekko jej rozgrzane usta.
-Kocham tylko ciebie. Rozumiesz?-Pokiwała twierdząco głową i zaczęła mnie namiętnie całować

Oczami Monici:
-Mówię wam. On się nią nie zajmie.-Powiedziała Ka.
-Dałam mu szanse. Mój numer zostawiłam w torbie.-Uśmiechnęłam się blado, ale i tak wiedziałam że Zayn nie da sobie rady. Chociaż wierzyłam, że da radę. Chciałam mieć jakiś dzień też dla siebie.
-Radze ci Jazz zostawić u niego w piątek na noc, a my idziemy na imprezę.-Oznajmiła Domi. Jak ja dawno na imprezie nie byłam.

O 19:30 odebrałam małą. Drzwi otworzył mi blondyn, który miał na rękach moją córkę.
-Hej ja po Małą. Zayn w domu?-Spytałam
-Hej. No Jazz mama przyszła. Tak u siebie pokoju. Wejdźcie.-Zaprosił na do środka. Dziewczyny się zaczęły jarać, bo w domu był Harry i Liam.
-Mógł byś go zawołać? A po za tym jestem Monica.-Uśmiechnęłam się do chłopaków wchodząc do salonu. Przedstawili się kolejno: Harry, Louis, Liam i Niall. Po chwili na dół szedł mój ex z jakąś Blondi. Pożegnali się namiętnym pocałunkiem i poszedł do nas. Wziął małą, zaczęła płakać.
-Tak chciałeś się nią zająć!! Własnie widzę jak się nią zajmujesz!! Koledze każesz!! A sam obściskujesz się z jakimś plastikiem!! Jestem nie dobrym ojcem!! Więcej nie spotkasz się z Jazz!-Krzyczałam na niego
-A no po za piątkowym wieczorem, bo idziemy na imprezę. I nie ma ale.-Powiedziała stanowczo Ka i Domi.
-Nie!! W piątek my idziemy na imprezę!-Krzyknął Zayn.
-Ty?! Ty mogłeś chodzić przez dwa lata!! Nie, ja!! Też chce coś od życia!! Więc w piątek Jazzy zostaje u ciebie i skończyłam!-Zabrałam małą. Dziewczyny ją spakowały. Podziękowałam Niall'owi, że zajął się małą.
Wróciłam do Bradford zła. Nie odzywałam się do nikogo. Wykąpałam małą, a po niej ja się poszłam kąpać. Zjadłyśmy kolację i poszłam spać.

1 komentarz: