niedziela, 12 sierpnia 2012

04.

-Monica?! Moni?! V?!-Zadała tak samo idiotyczne pytania, jak ja przed chwilą. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Rozpłakałam się bardziej. Po chwili podeszła do nas Jazz. Wzięłam ją na ręce.
-Co Jazz?-Spojrzałam na nią, a ona otarła moje łzy
-Kto to jest?-Zdziwiła się Domi. Spuściłam głowę w dół i przegryzłam nerwowo wargę.
-Moja córka.-Powiedziałam tak cicho jak umiałam. Wiedziałam, że teraz powie swoje to co myśli, ale nie. Jedynie Malik to skomentował po cicho.-Jazz idź na dół do Ka. Domi mogła byś też wyjść. Chce pogadać z Zayn'em.-Spojrzałam na niego. Dominica wzięła od mnie małą i zeszły na dół, wcześniej zamknęły drzwi.
-Co chcesz?!-Spytał zły siadając na łóżku jak by był u siebie.
-Co miał oznaczać twój głupi komentarz?! No pytam się co?! To, że mam dziecko to nie oznacza, że musisz to komentować!! Mi też łatwo nie jest!! Myślisz, że łatwo jest mi wychowywać ją, szkołę i treningi połączyć w jedno!! Nie jest mi ciężko!! Ale jakoś daje radę dzięki Ka i mojej mamie!-Darłam się na niego, miałam ochotę wykrzyczeć mu całą prawdę w twarz.
-Każdy ma prawo do swojego zdania!! Olej treningi i zajmij się tym dzieckiem!! Co tatuś dziecka ci nie pomaga?! Co to za ojciec?!-Też nie był lepszy i darł się na mnie, teraz to przegiął. Musiałam mu powiedzieć.
-Nie! Nie zrezygnuję z treningów bo to kocham! To tak jak bym powiedziała ci, że masz olać karierę! Nie ojciec dziecka mi nie pomaga!! A wiesz dlaczego?! Bo siedzi sobie w Londynie!! Ma miliony fanek! Zespół! I jest skończonym dupkiem, za którym wszystkie dziewczyny szaleją!! A teraz wyjdź!-Zrobił jak jak kazałam. Wyszedł. Rzuciłam się na łóżko. Zamknęłam oczy i płakałam. Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.

Oczami Zayn'a:
-Nie! Nie zrezygnuję z treningów bo to kocham! To tak jak bym powiedziała ci, że masz olać karierę! Nie ojciec dziecka mi nie pomaga!! A wiesz dlaczego?! Bo siedzi sobie w Londynie!! Ma miliony fanek! Zespół! I jest skończonym dupkiem, za którym wszystkie dziewczyny szaleją!! A teraz wyjdź!-Wyszedłem tak jak mi kazała. Zdziwiłem się, bo mówiąc szczerze, nigdy jej jeszcze takiej nie widziałem. Wcześniej taka nie była, tak nie widzieliśmy się dwa lata, ale to nie moja wina, że jakiś frajer jej dziecko zrobił. Jestem ciekawy, czy wie o nim. Ale jej zachowanie dwa lata temu, nie dała mi powodu dla jakiego zerwała ze mną. Czy to ma jakiś związek z Jazmyn?!

Zszedłem na dół do salonu. Ta cała Ka dziwnie się na mnie patrzyła. Wzięła od razu małą na ręce. Zdziwiło mnie to.
-Mógł bym małą?-Spytałem
-A, Monica pozwoliła?-Spojrzała na mnie złym wzrokiem. Pokiwałem przecząco głową.-No więc nie możesz jej.-Uśmiechnęła się z ironią. Co ona miała do mnie? Co ja jej zrobiłem?! No pytam się co?! Spojrzałem na Jazz, coś przykuło moją uwagę w niej. Jej oczy, jej słodki głos, miała coś w sobie. Dziewczyna stanęła przed mną z małą. Wziąłem Jaz i usiadłem na kanapie. Przyglądałem się jej. Po chwili było można usłyszeć krzyki z góry.
-Powiedziałaś mu?!-Wydarła się na cały do Kas
-Nie!! Jak to miałam zrobić?! Wyśmiał by mnie!-V też nie była lepsza. Dziecko zaczęło płakać. Przytuliłem ją i przestała, zdziwiło o mnie to.
-Normalnie!! Musi wiedzieć!!
-Zrobię to!! Nie wiem kiedy!! Miałam mu powiedzieć prosto z mostu?! No co?! Miałam wejść do jego domu i powiedzieć!! Hej Zayn słuchaj, zacznijmy od nowa bo, Jazmyn to twoje dziecko?! No tak to miałam powiedzieć?!-Zrobiłem wielkie oczy. Chwila, czy ona powiedziała, że Jaznym to moje dziecko?! To był jej powód dla którego wyjechała?! Nie chciała mi o niej powiedzieć?! Dwa lata mam dziecko i nie wiem nic o nim?!-Te pytania i inne krążyły w mojej głowie. Dałem dziecko Dominice i pobiegłem na górę. Wbiegłem do pokoju, drzwi były otwarte.
-Jazz to moje dziecko?!-Spytałem prosto z mostu
-Tak! Twoje!-Krzyknęła i schowała twarz w poduszkę. Stałem jak wmurowany. Nie umiałem wydusić z siebie ani jednego słowa, literki. Nic! Jak bym zapomniał całego alfabetu.-No co tak stoisz?! Powiedz coś!!-Krzyknęła dławiąc się łzami. Usiadłem na łóżku obok niej i odgarnąłem jej włosy z twarzy. Spojrzałem w te niebieskie tęczówki, te oczy, które nigdy się nie zmienią.
-Dlaczego? Dlaczego mi wtedy nie powiedziałaś? Powiedz mi, dlaczego?-Patrzyłem w jej oczy
-Jak ci to miałam powiedzieć?! Hej Zayn słuchaj jestem w ciąży. Musisz się ze mną ożenić i zamieszkać. Tak to miałam powiedzieć.Wolałam wrócić do polski, zapomnieć o tobie. Sama ją wychować. Ale gdy zaczęła mówić. Spytała o tatę, co miałam powiedzieć? Gdy ostatnio w tv leciała wasza piosenka. Zatrzymałam gdy ciebie pokazano. Powiedziałam, że ty jesteś jej tatą. Kupiłam bilety na samolot. No przeleciałam, w myśli miałam, że jednak ciebie nie będzie w domu. Chciałam to powiedzieć twojej mamie. Zostawić zdjęcie. Ale ty musiałeś być.-Wyjaśniła mi. Przytuliłem ją. Odwzajemniła to.
-Słuchaj. Będę płacił ci alimenty na nią. Chce się z nią widywać, spędzać święta. Chcę być dla niej ojcem.-Mówiłem i tuliłem ją do siebie
-Zayn. Nie musisz płacić. Damy jakoś radę. Będziesz mógł się z nią widywać, kupię jakieś małe mieszkanko z Kasią w Londynie. Będziesz mógł się z nią widywać. Ale jak paparazzich się spytają?-Spojrzała na mnie, a mój mały skarb wbiegł do pokoju.
-Mami! Tati!-Podbiegła do nas i nas przytuliła. Wziąłem ją na ręce. Teraz miałem mój skarb przy sobie. A drugi w Londynie. Szkoda, że V mi wcześniej nie powiedziała. Może byśmy byli razem. Ale teraz mam Perrie. Kocham ją i jej nie zostawię. Teraz będę musiał jej powiedzieć o dziecku. Jakoś dam radę.
-V słuchaj. Będę płacił bo muszę. Kupię wam dom.-Przerwała mi
-Zayn nie musisz. Ale proszę cię o jedno.-Teraz ja jej przerwałem
-Wiesz, że mam dziewczynę? Dla nas nie ma już jakiegokolwiek ratunku. Mała pozna Perrie jeśli będzie mogła, rzecz jasna. Będę dla niej dobrym ojcem.-Uśmiechnąłem się
-Tak wiem. Jesteście razem szczęśliwi. Nie chce tego psuć. Chciałam byś wiedział o małej.-Uśmiechnęła się blado
-Mami? A tati zosanie?-Spytała się V. Uśmiechnąłem się gdy powiedziała "tati".
-Skarbie, Zayn nie może zostać. Ale pewnie jutro cię odwiedzi.-Uśmiechnęła się do swojej córki i przeczesała włosy do tyłu.
-No własnie chodzi o to, że za chwilę jadę do Londynu. Ale...-Przerwała mi kolejny raz
-Tak jasne rozumiemy. Wiesz w sumie to i tak chciałam jechać do Londynu na jakieś zakupy.-Wyjaśniła
-Ooo... To ty zrobisz w spokoju zakupy, a ja zaopiekuję się mała. Tak od rana będę w studiu do 12:30 a potem pewnie z Perrie się spotkam. To co? Mogę ją jutro gdzieś zabrać?-Spytałem i wstałem z łóżka kładą Jazz na kolanach mojej ex.
-Tack!!-Krzyknęła moja córka
-Ja tu nie mam nic do gadania, podaj adres to ci ją przywiozę. A i zrobię ci listę co i jak.-Wyszczerzyła się, było widać, że z wielkim bólem to robi. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i musiałem wracać do Londynu. Po drodze zadzwoniłem, do mojej rodzicielki. Powiedziałem jej o całym zdarzeniu. No mówiąc szczerze, nie cieszyła się że już w takim wieku jest babcią. No ale cóż, nic nie poradzę.

Podjechałem pod naszą willę. Z uśmiechem na ustach wszedłem do domu i krzyknąłem, krótkie "JESTEM!!". Chłopacy szybko wyszli z salonu a Niall z kuchni.. Spojrzeli na mnie minami "WTF?!".
-Uuu... Coś się stało.-Powiedział Daddy
-Pewnie po drodze wstąpił do Perrie i się ruchali.-Oznajmił Louis. Zacząłem się śmiać i usiadłem wygodnie w salonie. Po chwili zacząłem ogarniać cały salon na wizytę mojej córki.
-Ty sprzątasz?! O boże! Królowa Brytyjska ma cię odwiedzić?-Spytał Nialler z pełną buzią.
-Nie. Ktoś bardziej wyjątkowy.-Zaśmiałem się.
-No to gadaj kto!-Rzucił się na kanapę Hazza.
-Przecież Perrie go odwiedzi. Zawsze przed jej wizytą sprząta.-Powiedział Lou przegryzając marchewkę
-Ona tak, ale odwiedzi mnie jeszcze moja córka.-Uśmiechnąłem się, i usłyszałem tylko jedne wielkie "CO?!". Zacząłem im opowiadać całą historię. No nie była tak długa, ale zawsze jakoś. O 23:20 wszedłem do łazienki, zrobiłem wieczorną toaletę i poszedłem spać.

___________________________________
Hej, hej!! <3 chyba najdłuższy rozdział z tych wszystkich. 
Sorki jeśli są jakieś błędy :) 

1 komentarz:

  1. cudownie. uwielbiam twój blog. < 33 3 5234567896237858575...!!! nareszcie Zayn sie dowiedział . :) ♥ pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń