sobota, 11 sierpnia 2012

02.

Na początek. Przepraszam, za błędy w poprzednich notkach :) .  
A no i dodam Kasię, bo zapomniałam jej dodać :P 
Kasia Tores. Osiemnastoletnia przyjaciółka Monici. Znają się od dziecka. Zwariowana, ale umie pomóc.
Fanka One Direction. Zakochana jest w Harry'm Styles'ie. Zawsze pomaga Monice i jest z nią. 
Uwielbia Tańczyć cherederrka oraz grać w siatkówkę i piłkę nożną. Mówią na nią Kas, Ka.

_________________________________________________________________

Obudziłam się jako ostatnia. Spojrzałam na godzinę 9:30. Nie tak źle - pomyślałam. Wstałam i zeszłam na dół. Kas robiła śniadanie.
-Dzień dobry.-Powiedziałam wchodząc do kuchni. Przywitałam mamę buziakiem. Kasia już zdążyła ją poinformować o naszej nie obecności. Nie ucieszyła się na wieści o Maliku. Jej zdaniem Jazz nie powinna go poznawać. No ale co ja bym jej miała powiedzieć? Słuchaj kochanie nie poznasz swojego taty, bo babcia mów, ze to zły pomysł. Nie! On też musi się dowiedzieć o małej. W końcu to jego córka. Nie lubię wspominać tamtej nocy. Wtedy kiedy się nie zabezpieczyliśmy. Ale co dwójka gówniarzy może wiedzieć?! No co?! Ja miałam wtedy 16 lat, a on 17 lat, mówił że nic się nie stanie. Że nie zajdę w ciążę. A ja głupia, wielce w nim zakochana, zaufałam mu jak ostatnia kretynka!!

Kolejna porcja łez mi poleciała, na wspomnienia o nim. Jednak postanowiłam być silna. Zjadłyśmy śniadanie w ciszy. To cud, że moja mama nie skomentowała mojej decyzji. Po zjedzonym śniadaniu mama pozmywała, a ja poszłam ubrać mała. Ubrałam ją w szare rurki, bluzkę w biało-granatowe paski z czerwoną kokardką, a na nogi włożyłam jej biało-niebiesko-granatowe skate. Umyłam jej ząbki i rozczesałam brązowe włosy. Schowałam jej szczoteczkę i inne takie, do jej walizki i zapięłam ją. Lalki już też miała schowane. Zniosłam Jazz na dół do salonu. Kas własnie oglądała tv. Była już  gotowa. Zostawiłam tam małą i pobiegłam na górę. Ogarnęłam się w łazience, a mianowicie: makijaż taki jak zawsze, włosy wyprostowałam. Ubrałam bieliznę, a następnie czarne obcisłe leginsy, szarą bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii. Na nogi włożyłam czarne conversy. Włożyłam jeszcze czarne kolczyki, i czarne okulary. Wyszłam z łazienki zabierając pierw potrzebne rzeczy. Schowałam je do walizki. Chwyciłam czarną torebkę <klik> i schowałam tam najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak: telefon, chusteczki, misia dla Jazz, paszporty i bilety. Zniosłam na dół walizki i byłam gotowa.
-Ty możemy jechać.-Oznajmiłam. Mama spojrzała na mnie, a Kasia zaczęła się śmiać.
-Co ty na pogrzeb jedziesz?-Spytała dalej się śmiejąc
-Najwidoczniej tak.-Wymusiłam sztuczny uśmiech. Mama zaniosła do auta walizki, i inne takie rzeczy małej. Wsiadłyśmy do jej czarnego BMW i pojechałyśmy na lotnisko. Po drodze dostałam kazanie, na temat mówieniu małej o Zayn'ie. Zdążyłyśmy się pokłócić i przeprosić.

Na lotnisku pożegnałyśmy się z mamą i poszłyśmy na odprawę. Następnie udałyśmy się na samolot. Gdy zapięłyśmy pasy i zaczęłyśmy startować Jazz zaczęła płakać. Zaczęłam ją uspokajać. Udało się jakoś. Nie wiem kiedy, ale obie zasnęłyśmy. Obudziła nas Ka informując, że jesteśmy nad Bradford. Mała zaczęła patrzeć przez okno. Serce waliło mi jak głupie. W końcu wylądowałyśmy. Poszłyśmy odebrać walizki. Tata czekał na nas.
-Tato!-Krzyknęłam gdy go zobaczyłam, rzuciłam się na niego. Łzy spływały mi po policzkach.
-No hej. Nie wiedziałem, że mama dorobiła się dziecka.-Zaśmiał się
-Tato. To moje.-Powiedziałam nie pewnie. Wiedziałam, że teraz jego zdaniem będę dziwką. Jednak nic takiego nie powiedział. Zapakowałyśmy się do czarnego range rover'a i pojechaliśmy pod dom taty. Wyciągnęłam wszystko i zaniosłam do mojego pokoju. Rozpakowałam wszystko. Nie miałam ochoty na nic. Zeszłam na dół do taty. Siedział w salonie.
-To jego dziecko prawda?-Spytał, wyczuł moją obecność. Usiadłam obok niego.
-Tak, to jego dziecko.-Powiedziałam ze łzami w oczach
-Wie?
-Nie. Tylko po to tu przyleciałam.-Otarłam łzy
-Idź się połóż. Pomoże ci to.-Pocałował mnie w czoło. Poszłam na górę. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Około 21:30 słyszałam, jak ktoś kładzie Jazz do łóżka. Przytuliła mnie i zasnęła.

___________________________________
A więc jest i 2. Jeśli są błędy przepraszam!! <3. 
Jutro dodam 3 i 4. :D 

2 komentarze: